|
Blog > Komentarze do wpisu
Koneksje i pieniądze - niezbędne by studiować w KRLD
Dzisiejszego dnia na Południu odbyły się egzaminy dla kandydatów na wyższe uczelnie. Mój ulubiony serwis DailyNK.com postanowił w związku z tym wydarzeniem przyjrzeć się temu, jak rekrutacja na uczelnie wygląda w północnej części półwyspu – oto rezultaty tych obserwacji...
Kandydaci chcący dostać się na studia wyższe otrzymać muszą najpierw list polecający po zdaniu wstępnego testu, organizowanego przez (podlegające regionalnym komitetom Partii) departamenty d/s rekrutacji w jednym dniu i o tej samej godzinie w całym kraju. W liście tym podany jest rezultat jaki kandydat uzyskał na tym egzaminie. Po zaakceptowaniu tej kandydatury przez uczelnię, koreańskiego studenta in spe czekają – inne na każdej uczelni – kolejne egzaminy. Ale nie każdego... W KRL-D wyróżnia się 4 grupy kandydatów na studia: tzw. „studenci delegowani” (określenie trudne do przetłumaczenia... z ang. „entrusted students”), po koreańsku Uitaksaeng, „studenci pracujący” - „employed students” (kor. Hyunjiksaeng), następną grupę stanowią przeniesieni do cywila żołnierze KAL (Jedaegunyin), a ostatnią – zwykli kandydaci, innymi słowy absolwenci szkół średnich i cała reszta (Jiktongsaeng). „Studenci delegowani” to osoby które wysyłane na studia są za pośrednictwem wojska lub innych organów państwa takich jak bezpieka jako ich oddelegowani pracownicy, albo po prostu działacze Partii. Dotyczy to osób, które w takich miejscach przepracowały lub działały dłużej niż 5 lat, jakimiś działaniami mocno się przysłużyły jednak nie mają wyższego wykształcenia. Po skończeniu studiów osoba jest zobowiązana do powrotu do miejsca, w którym pracowała przed rozpoczęciem studiów. Zapewne Uitaksengiem jest zostać zdecydowanie najtrudniej, jednak wiąże się to największymi przywilejami – np. osoby te nie zdają żadnych egzaminów, dostają się na studia automatycznie. „Studenci pracujący” natomiast to tacy, którzy otrzymali rekomendację ze swojego miejsca pracy. Prawo do podjęcia studiów mają także zwolnieni do cywila żołnierze. Obie te grupy muszą już jednak podejść do wspomnianego testu, organizowanego przez stosowne departamenty d/s rekrutacji w każdym większym mieście Korei Północnej. Dopiero po ich zdaniu przystępują do dalszych egzaminów na uczelni do której zostali przydzieleni. A na jakiej zasadzie to (przynajmniej w teorii) się odbywa...? Im lepszy rezultat kandydat uzyskał na wstępnym teście, do tym lepszej uczelni może zostać przydzielony – np. z każdego rejonu 1-2 najlepsze osoby wysyłane są na studia na (bardzo prestiżowy jak na północnokoreańskie warunki) Uniwersytet im. Kim Il Sunga w Pyongyangu, osoby które uzyskały 3. i 4. na Uniwersytet Techniczny im. gen. Kim Chaeka (znajdujący się również w stolicy kraju), osoby z miejsc od 5. do 15. trafiają na inne, mniej prestiżowe uczelnie w Pyongyangu, a osoby ze słabszymi wynikami – na lokalne uniwersytety w regionie, z którego pochodzą. Inne uczelnie w KRL-D to np. stołeczne Uniwersytet Techniczno-Przyrodniczy czy Uniw. Języków Obcych, Uniw. Przemysłu Lekkiego w Kaesong (Koryo Songgyungwan Univ.), Uniw. Telekomunikacyjny w Huicheon, Uniw. Transportu Morskiego w Rajin, Uniw. Górnictwa i Metalurgii w Chongjin... Wszystko to wygląda w porządku (z pewnością oprócz mało sprawiedliwego podziału na kategorie kandydatów), jednak w rzeczywistości system ten jest zły, i sprzyja korupcji oraz wykorzystywaniu układów i koneksji. Na przykład po wprowadzeniu nowych regulacji w 2002 roku, absolwenci szkół średnich tak naprawdę nie mogą bezpośrednio iść na studia, dopóki nie odsłużą odpowiednio długiego czasu w wojsku. Nie dotyczy to jedynie niektórych szkół, takich jak te z wykładowymi językami obcymi, czy szkół takich jak Pyongyang Middle School No. 1 – czyli najbardziej prestiżowych – takich, do których chodzą głównie dzieci partyjnych prominentów. Niestety, na porządku dziennym są także łapówki za podwyższanie wyników wręczane osobom odpowiedzialnym za wyniki testów na poziomie regionalnym. Mało tego, problem korupcji związany z rekrutacją na uczelnie ponoć staje się w ostatnich latach coraz poważniejszy. Poszczególne regiony zabiegają o to, aby im przypadł przydział jak największej ilości miejsc do obsadzenia na najlepszych uniwersytetach – wiedzą, że im więcej ich studentów będzie mogło uczyć się na renomowanych uczelniach, tym więcej osób będzie skłonnych do walki o to miejsce w zamian za łapówki. Na podstawie DailyNK.com czwartek, 15 listopada 2007, ideologiczna
Komentarze
olkaf
2007/12/18 05:30:27
Podobno w hierarchii kandydatów na studia najniżej są ci, wśród których przodków odnaleźć można kogokolwiek, kto pochodzi z Korei Południowej. Wtedy wszystkie drzwi są zamnknięte i żadne łapówki nie pomogą.
|
|