wtorek, 18 grudnia 2007
W "Gazecie Świątecznej" z 8 grudnia ukazał się ciekawy (jak na banały które zazwyczaj ukazują się w naszej prasie jeśli chodzi o tematykę koreańską) wywiad Marii Kruczkowskiej z Andriejem Lankowem, jednym z najbardziej znanych na świecie koreanistą który obecnie jest wykładowcą Uniwersytetu Narodowego w Sydney, w Australii, ale spędził także kilka lat w KRL-D gdzie wyjechał na studia na Uniwersytecie Kim Ir Sena, oczywiście w Pyongyangu. Korea Północna - stalinizm już umarł
Korea Północna wciąż jest komunistyczna, ale wszędzie wyrasta czarnorynkowy drobny kapitalizm. Zasila go szmugiel z Chin i handel pomocą humanitarną - mówi Andriej Lankow
![]() Stoisko z mięsem na jednym z pierwszych w Korei Północnej tolerowanych przez władzę bazarów. Phenian, kwiecień 2005 r. Maria Kruczkowska: Czy można przyjemnie żyć w Phenianie? Pytam o to pana, bo Korea Północna nie lubi wpuszcza dziennikarzy, a pan jako koreanista jeździ tam często. Co Koreańczycy z Północy wiedzą o świecie? Kim Dzong Il kolejny raz zaskoczył świat - podpisał porozumienie o końcu programu atomowego. Demontuje reaktory w zamian za opał. Co nim kieruje? - Chce wydusić od świata pieniądze, by wzmocnić własny reżim. Jego jedyna szansa - to niczego nie zmieniać, nie podejmować żadnych reform, uszczelniać kraj, a na zewnątrz rozgrywać Chińczyków przeciwko Korei Południowej i na odwrót, skonfliktować Seul z Waszyngtonem, wciągać też do gry Rosjan. I za pomocą dostaw żywności z Chin i Korei Południowej sprawić, by system kartkowy zaczął znowu działać - przynajmniej w armii i w dużych miastach. Czy zrezygnuje z broni atomowej? - Nie do końca. Jest w trakcie oddawania swego kompleksu jądrowego w Jongbion. Już go nie potrzebuje. Przez ostatnie cztery lata wyprodukował na własne potrzeby nieduży arsenał jądrowy i będzie się starał go zachować. Broń jądrowa jest cenna jako środek odstraszający, gdyby Ameryce znów przyszło na myśl zaliczyć Koreę do "osi zła". Jest mu też potrzebna do celów wewnętrznych - umacnia morale narodu. Głód z lat 90. przedstawiano najpierw jako skutek serii klęsk naturalnych - suszy i powodzi. Dziś pisze się, że poświęcenia ludności były ceną za budowę broni jądrowej. "Drogi Generał Kim Dzong Il wiedział, że Amerykanie szykują atak na Phenian (przecież niczym innym się nie zajmują), skupił więc wszystkie zasoby i zbudował bombę". To nadaje sens ich poświęceniu. Korea Północna prowadzi wojnę, na wojnie się ginie, ludzie czują się żołnierzami, nie ofiarami. Wreszcie, czym jest Korea Północna bez broni jądrowej? Mozambikiem. Jest do niego zbliżona, gdy porównać liczbę ludności i rozmiar gospodarki. Amerykanie wszystko to dobrze wiedzą i nie wykluczam, że z czasem pogodzą się z nuklearną Koreą Północną, jak pogodzili się z nuklearnymi Indiami i Pakistanem. Czy reżim przeżyje 75-letniego dziś Kima? Może następcą stanie się któryś z jego trzech synów? Albo władzę przejmie wojsko? - Każdy wariant jest możliwy. Elity zachowają jedność, bo wiedzą, że jeśli skoczą sobie do gardła, podpiszą na siebie wyrok śmierci. Oczywiście, kiedyś to się skończy, bo młode pokolenie wyrasta w warunkach, które coraz mniej przypominają socjalizm, a coraz bardziej dziki kapitalizm w Afryce. Ci ludzie coś już wiedzą o świecie. Rozmawiała Maria Kruczkowska Źródło: Gazeta Wyborcza Napomknąć jedynie należy, że Kim Dzong Il ma obecnie 65 lub 66 lat, a nie 75 - to odnośnie ostatniego pytania.
niedziela, 18 listopada 2007
Ceny w Korei Północnej szybują w górę
Jak mówią wyniki analiz prowadzonych przez serwis DailyNK.com, ceny na bazarach w Korei Północnej wystrzeliły w górę od czasu wielkiej powodzi w sierpniu.
Według kursów wymiany z października, za jednego dolara płacono 3,300 KPW (północnokoreańskich wonów). Tymczasem ceny ryżu w północnych rejonach KRL-D we wrześniu wzrosły przeciętnie o 500 wonów za kilogram, w porównaniu z tymi z czerwca. Tak na przykład, w Sinuiju, największym mieście prowincji Północny Phyongan tuż przy granicy z Chinami, cena ryżu w tym okresie wzrosła z 980 do 1400 wonów za kilogram. Cena ryżu importowanego z Chin podskoczyła do 1250 wonów za kg, a tego z Korei Południowej – do 1450. W mieście Kwaksan w Północnym Phyonganie rodzimy ryż był sprzedawany w cenie 1370 KPW za kg, chiński po 1500 za kg, a ten z Południa – po 1300. W Hoeryong, przygranicznym mieście w prowincji Północny Hamgyong ceny, choć nie wzrosły tak mocno jak w Sinuiju, były niewiele niższe – ryż 'miejscowy' kosztował 900 wonów za kilogram, jednak od czerwca podrożał do 1250 wonów. Dodać jednak należy, że jeszcze w marcu ryż kosztował tam tylko 820 wonów za kg. Jego cena w Kilju leżącego w tej samej co Hoeryong prowincji wynosiła 1200 KPW za kilogram. Ceny ryżu w Hoeryong nie były tak wysokie, ponieważ w tamtym regionie większy jest popyt na zboża aniżeli na ryż. W związku z tym podrożała tam szczególnie pszenica – od czerwca do końca września jej cena zmieniła się z 900 do 1200 wonów za kilogram. Makaron podrożał jeszcze mocniej – z 1000 do 1600 wonów. Niemniej jednak inne zboża nie drożały tak mocno i ich ceny były stabilne – to dobrze, ponieważ stanowią one podstawowe źródło pożywienia dla większości rodzin mieszkających w tamtym rejonie. Jak już wspomniano, wszystkie te zmiany są spowodowane falą powodzi jakie przetoczyły się przez Północną Koreę w sierpniu. Doszczętnie zniszczona została wtedy większość upraw w prowincjach Południowy Phyongan i Hwanghae, uchodzących za „spichlerz” Korei. Od czasu klęski głodu jaki panował w KRL-D w latach 90., zapotrzebowanie na ryż wzrastało każdej jesieni, jednak jego ceny były w tym okresie roku zazwyczaj relatywnie niskie, dlatego wiele rodzin właśnie wtedy kupowało więcej ryżu po to, aby zrobić zapasy na cały następny rok, aż do następnej jesieni. Tegorocznej jesieni jednak ceny tak mocno wzrosły, ponieważ niewielką podaż ryżu sprzedawcy przewidzieli już wcześniej. Sytuacja ta niestety pokazuje także, że przysyłana z wielu krajów pomoc żywnościowa dla Koreańczyków nie jest właściwie dystrybuowana, a nawet nielegalna sprzedaż ryżu pochodzącego z tej pomocy, pierwotnie przeznaczonego przez władze dla żołnierzy i działaczy partyjnych, jest prowadzona na mniejszą skalę, niż można by się tego spodziewać. Największy wzrost cen zanotowany został tuż po tym, jak rozpoczęły się powodzie – na jednym z bazarów (z kor. Jangmadang) w Sinuiju cena ryżu osiągnęła apogeum – kosztował on 1950 wonów za kilogram. Wówczas pojawiły się wręcz plotki mówiące o tym, że ceny te spowodowane są zakazem sprzedaży ryżu wprowadzonym przez władze (!), i że nie ma to nic wspólnego z powodziami – okazały się one jednak nieprawdziwe. Szczęśliwie, do września ceny te nieco spadły, i osiągnęły poziom 1500 KPW za kilogram. Dzięki temu natomiast, że ceny zbóż były stabilne, ryzyko wystąpienia kolejnej klęski głodu wśród Koreańczyków jest oceniane jako niskie – a właśnie zboża, jak już wspomniano, są głównym składnikiem diety większości mieszkańców KRL-D. Niestety jednak wraz z cenami ryżu w górę poszybowały ceny innych produktów – wieprzowina podrożała z 2300 do 3000 wonów za kilogram, a cena śledzi zmieniła się z 3500 wonów do 4800 za jedną rybę. Drożeje także olej, co jest szczególnie niepokojące z powodu zbliżającej się wielkimi krokami zimy. Węgiel brunatny sprzedawany był w cenie 1300 wonów za 20 kilogramów tego surowca, a benzyna po 3000 wonów za litr.
czwartek, 15 listopada 2007
Koneksje i pieniądze - niezbędne by studiować w KRLD
Dzisiejszego dnia na Południu odbyły się egzaminy dla kandydatów na wyższe uczelnie. Mój ulubiony serwis DailyNK.com postanowił w związku z tym wydarzeniem przyjrzeć się temu, jak rekrutacja na uczelnie wygląda w północnej części półwyspu – oto rezultaty tych obserwacji... Kandydaci chcący dostać się na studia wyższe otrzymać muszą najpierw list polecający po zdaniu wstępnego testu, organizowanego przez (podlegające regionalnym komitetom Partii) departamenty d/s rekrutacji w jednym dniu i o tej samej godzinie w całym kraju. W liście tym podany jest rezultat jaki kandydat uzyskał na tym egzaminie. Po zaakceptowaniu tej kandydatury przez uczelnię, koreańskiego studenta in spe czekają – inne na każdej uczelni – kolejne egzaminy. Ale nie każdego... W KRL-D wyróżnia się 4 grupy kandydatów na studia: tzw. „studenci delegowani” (określenie trudne do przetłumaczenia... z ang. „entrusted students”), po koreańsku Uitaksaeng, „studenci pracujący” - „employed students” (kor. Hyunjiksaeng), następną grupę stanowią przeniesieni do cywila żołnierze KAL (Jedaegunyin), a ostatnią – zwykli kandydaci, innymi słowy absolwenci szkół średnich i cała reszta (Jiktongsaeng). „Studenci delegowani” to osoby które wysyłane na studia są za pośrednictwem wojska lub innych organów państwa takich jak bezpieka jako ich oddelegowani pracownicy, albo po prostu działacze Partii. Dotyczy to osób, które w takich miejscach przepracowały lub działały dłużej niż 5 lat, jakimiś działaniami mocno się przysłużyły jednak nie mają wyższego wykształcenia. Po skończeniu studiów osoba jest zobowiązana do powrotu do miejsca, w którym pracowała przed rozpoczęciem studiów. Zapewne Uitaksengiem jest zostać zdecydowanie najtrudniej, jednak wiąże się to największymi przywilejami – np. osoby te nie zdają żadnych egzaminów, dostają się na studia automatycznie. „Studenci pracujący” natomiast to tacy, którzy otrzymali rekomendację ze swojego miejsca pracy. Prawo do podjęcia studiów mają także zwolnieni do cywila żołnierze. Obie te grupy muszą już jednak podejść do wspomnianego testu, organizowanego przez stosowne departamenty d/s rekrutacji w każdym większym mieście Korei Północnej. Dopiero po ich zdaniu przystępują do dalszych egzaminów na uczelni do której zostali przydzieleni. A na jakiej zasadzie to (przynajmniej w teorii) się odbywa...? Im lepszy rezultat kandydat uzyskał na wstępnym teście, do tym lepszej uczelni może zostać przydzielony – np. z każdego rejonu 1-2 najlepsze osoby wysyłane są na studia na (bardzo prestiżowy jak na północnokoreańskie warunki) Uniwersytet im. Kim Il Sunga w Pyongyangu, osoby które uzyskały 3. i 4. na Uniwersytet Techniczny im. gen. Kim Chaeka (znajdujący się również w stolicy kraju), osoby z miejsc od 5. do 15. trafiają na inne, mniej prestiżowe uczelnie w Pyongyangu, a osoby ze słabszymi wynikami – na lokalne uniwersytety w regionie, z którego pochodzą. Inne uczelnie w KRL-D to np. stołeczne Uniwersytet Techniczno-Przyrodniczy czy Uniw. Języków Obcych, Uniw. Przemysłu Lekkiego w Kaesong (Koryo Songgyungwan Univ.), Uniw. Telekomunikacyjny w Huicheon, Uniw. Transportu Morskiego w Rajin, Uniw. Górnictwa i Metalurgii w Chongjin... Wszystko to wygląda w porządku (z pewnością oprócz mało sprawiedliwego podziału na kategorie kandydatów), jednak w rzeczywistości system ten jest zły, i sprzyja korupcji oraz wykorzystywaniu układów i koneksji. Na przykład po wprowadzeniu nowych regulacji w 2002 roku, absolwenci szkół średnich tak naprawdę nie mogą bezpośrednio iść na studia, dopóki nie odsłużą odpowiednio długiego czasu w wojsku. Nie dotyczy to jedynie niektórych szkół, takich jak te z wykładowymi językami obcymi, czy szkół takich jak Pyongyang Middle School No. 1 – czyli najbardziej prestiżowych – takich, do których chodzą głównie dzieci partyjnych prominentów. Niestety, na porządku dziennym są także łapówki za podwyższanie wyników wręczane osobom odpowiedzialnym za wyniki testów na poziomie regionalnym. Mało tego, problem korupcji związany z rekrutacją na uczelnie ponoć staje się w ostatnich latach coraz poważniejszy. Poszczególne regiony zabiegają o to, aby im przypadł przydział jak największej ilości miejsc do obsadzenia na najlepszych uniwersytetach – wiedzą, że im więcej ich studentów będzie mogło uczyć się na renomowanych uczelniach, tym więcej osób będzie skłonnych do walki o to miejsce w zamian za łapówki. Na podstawie DailyNK.com Pierwsze od 15 lat spotkanie premierów obu Korei
Za portalem Gazeta.pl: Podczas rozpoczętego w środę w Seulu pierwszego od 15 lat spotkania premierów obu państw koreańskich potwierdzono zamiar szybkiej realizacji wspólnych projektów gospodarczych, uzgodnionych na październikowym szczycie przywódców KRLD i Korei Południowej. Jak poinformował południowokoreański minister do spraw zjednoczenia narodowego Li Dze Jong, rozpoczynając rozmowy z szefem rządu Korei Północnej Kim Jong Ilem premier Korei Południowej Han Duk Su wezwał do "natychmiastowej realizacji projektów, które można wkrótce wykonać". "Południowa i północna Korea powinny przekształcić się w gospodarczą wspólnotę poprzez rozwijanie współpracy" - oświadczył później Han podczas obiadu z północnokoreańską delegacją. Według relacji ministra Li, Kim podkreślił natomiast, że obie strony powinny budować wzajemne zaufanie, urzeczywistniając porozumienia przyjęte w ubiegłym miesiącu na spotkaniu przywódcy KRLD Kim Dzong Ila i prezydenta Korei Południowej Ro Mu Hiuna. Jak oświadczył podczas obiadu północnokoreański premier, obie strony mogą "zdecydowanie sprostać wyzwaniom", zużytkowując w odpowiedni sposób osiągnięcia koreańskiego szczytu z początku października, tak by nie zamieniły się w pustą retorykę. Tematem obecnych negocjacji, które zakończą się w piątek, mają być przede wszystkim kwestie ekonomiczne, w tym ustanowienie wspólnej strefy połowowej w rejonie spornej granicy na Morzu Żółtym oraz utworzenie wspólnej strefy ekonomicznej na południowo- zachodnim wybrzeżu KRLD. Jak poinformował minister Li, obie strony popierają również plany podjęcia regularnych kolejowych przewozów towarowych przez pilnie strzeżoną granicę obu Korei oraz zbudowania na terytorium KRLD wspólnych stoczni. W trakcie negocjacji omawiano także możliwość rozszerzenia spotkań rozdzielonych rodzin. Korea Południowa wezwała ponadto do rychłego zwolnienia południowokoreańskich jeńców wojennych i uprowadzonych na północ cywilów, ale nie otrzymano na ten temat natychmiastowej odpowiedzi - zaznaczył południowokoreański minister. Władze w Seulu liczą, że aktywizacja ich dialogu z Phenianem przyspieszy rezygnację KRLD ze swego wojskowego programu nuklearnego, który budzi znaczny niepokój wspólnoty międzynarodowej.
środa, 14 listopada 2007
Syn Ukochanego Przywódcy na europejskiej eskapadzie do... dentysty
Japońskie źródła dyplomatyczne podały, że około 13 listopada 36-letni Kim Jong Nam, najstarszy syn Kim Jong Ila i prawdopodobnie główny pretendent do przejęcia schedy po 66-letnim już „Ukochanym Przywódcy”, przebywa w Moskwie. W informacji podanej przez Japończyków czytamy, że „od początku listopada Kim Jong Nam widziany był w Paryżu i w Austrii, a obecnie jest w Moskwie. Przypuszczalnym powodem jego eskapady do Europy była konieczność skorzystania z usług... dentysty.” Kim Jong Nam pierwszy tydzień listopada spędził w Paryżu, potem poleciał aż do Australii gdzie zabawił tylko przez 4 dni, by znów w okolicach 10 listopada wrócić do Europy – tym razem pojawił się w Moskwie. W lipcu br. Kim Jong Nama namierzyli dziennikarze Japońskiej Agencji Radiowej (Japanese Broadcasting Agency). Jeśli plotki te są prawdziwe, może to świadczyć o tym, że Kim Jong Nam chętnie korzysta z hojności zamożnego taty. Austriackie banki zresztą wymieniane są jako jedne z tych, w których Korea Północna posiada tajne konta – podobnie jak w słynących z dyskrecji bankach szwajcarskich i w Makau. Południowokoreańskie źródła wywiadowcze oświadczyły, że nie są w stanie potwierdzić prawdziwości tych plotek. Ich przedstawiciel powiedział, że „z pewnością Kim Jong Nam nadal mieszka na stałe w Makau, a pogłoski o jego powrocie do stolicy Korei Północnej raczej nie są prawdziwe” - o czym spekulowały także w ostatnich miesiącach media analizujące perypetie dynastii Kimów. Kim Jong Nam, mieszkający na stałe poza granicami Korei Północnej, widziany był również 11 lutego w Pekinie, na kilka dni przed urodzinami jego ojca, obchodzącego je 16 lutego. W związku z tym media zaczęły zastanawiać się wówczas, czy nie dostał od ojca zakazu powrotu do kraju, w ramach kary za kompromitację jakiej młody Kim doznał, gdy w 2001 roku używając fałszywego paszportu obywatela Dominikany zatrzymany został na tokijskim lotnisku Narita. Dziennikarzom japońskiej telewizji Fuji udało się sfilmować Kim Jong Nama w Paryżu gdy wychodził z luksusowego hotelu położonego nieopodal Pól Elizejskich. Natknąwszy się na dziennikarzy ponoć tylko się uśmiechnął, i stwierdził płynnie po francusku: „Przyjechałem tutaj do dentysty i niestety nie mam wam zbyt wiele do powiedzenia”, a zagadnięty o swoją niezłą znajomość francuskiego, odparł: „Doskonale wiecie, że studiowałem w Europie!”.
Źródło: DailyNK.com
Cóż, Koreańczycy z Północy nadal jedzą pokrzywy i korę drzew a młody Jong Nam za pieniądze tatusia – prawdopodobnie pochodzące zresztą głównie ze źródeł takich jak przemyt narkotyków, papierosów i alkoholu (w tym również do Polski – patrz: http://www.gdynia.uc.gov.pl/index.php?cat=aktua&num=1547&page) – wozi się po świecie... Jestem bardzo ciekawa, kiedy i w jakim stylu północnokoreańska propaganda zacznie kreować kult jego osoby... oczywiście jeśli faktycznie zostanie wyznaczony przez tatę na prawowitego następcę. Kim Il Sung (a propos, na przyszłość – na blogu używała będę innej niż polska, zapożyczona z rosyjskiej, transkrypcji – dlatego Kim Ir Sen będzie Kim Il Sungiem, zgodnie z tym, jak zapisuje się jego nazwisku w koreańskim... niemniej jest to transkrypcja że tak powiem moja własna, hihi - nie trzymam się ani tej McCune'a-Reischauera, ani tzw. poprawionej...) wyznaczył Kim Jong Ila na swego następcę prawdopodobnie jeszcze w latach 60. XX wieku, gdy Wielki Wódz bynajmniej nie kładł się jeszcze do grobu – a propaganda zaczęła o nim mówić jako o następcy dopiero na początku lat osiemdziesiątych... czyli, porównując wiek Kim Il Sunga i obecny, 65- lub 66-letniego Kim Jong Ila (różne źródła podają jako jego rok urodzenia lata 1941 lub 1942) – robi się późno na tego typu decyzje... choć czy ten następca wyznaczony już został, czy jeszcze nie – to jest przecież wielką niewiadomą... W następnych notatkach m. in. drzewo genealogiczne Kimów, "Who is Who" w KRLD i inne aktualności na temat Korei...
wtorek, 13 listopada 2007
Powitanie...
Witam! Oto mój nowy blog, który stanowić będzie (mam nadzieję, że udaną;)) próbę zapełnienia pustki w polskim Internecie jeśli chodzi o strony poswięcone bieżącym wydarzeniom i wieściom płynącym z tego w chyba najbardziej kuriozalny sposób podzielonego kraju na świecie - Korei. Polskich stron i blogów o tym naprawdę bardzo ciekawym kraju jest niewiele, właściwie wszystkie artykuły o wydarzeniach na Półwyspie Koreańskim w gazetach pisane są w bardzo podobnym tonie i dotyczą tych samych spraw - jeśli tylko wystarczy mi chęci i sił, postaram się to w choć minimalnym stopniu zmienić ;) Tak więc do dzieła! Na razie wrzucam na stronę parę ciekawych linków do strony poświęconych Korei - jeśli chodzi o zagraniczne strony, to jest tego sporo, ale właśnie gorzej niestety z radosną twórczością naszych rodaków... cóż... w najbliższym czasie postaram się także coś z braku laku napisać :P Jeśli chodzi o mnie... jestem jeszcze dość młodą osóbką, jednak od dawna już mocno zakręconą na punkcie Korei... marzy mi się studiowanie filologii koreańskiej, ale najpierw niestety muszę dobrze zdać maturę, do uczenia się do której od początku września bezowocnie próbuję się zmusić... ;] |
Zakładki:
Ciekawe
Inne
Newsy z Korei
Polskie strony
Strony oficjalne i 'pro-KRLD'
Zagraniczne blogi
|